środa, 8 kwietnia 2015

Świątecznie i wiosennie



W końcu wiosna zawitała i do mojego ogródka. Dotarła tam akurat na Święta, z czego bardzo się cieszę. Pogoda, choć wietrzna była w sam raz do spacerowania i w szukania "Zajączka".


piątek, 20 marca 2015

Stare jak świat

Pamiętacie te zabawy pieczątkami z ziemniaków? Wycinało się z ziemniaka wzór pieczątki, maczało w farbie i pieczętowało co się da. 
Pokazałam ten patent mojemu synkowi. Zabawa był przednia.
Szymek przechodzi ostatnio fascynację tekturą w każdej postaci. Namiętnie zbiera rolki po papierze toaletowym, ręcznikach papierowych, wielkie tuby tekturowe, a także całe kartony i ich kawałki. Z rolek po papierze chce zbudować rower, ale jeśli mu ten projekt nie wyjdzie, mamuśka ma już  plan na rolki.
Znoszę więc do domu wszelkie tekturowe pudła, a Szymon się cieszy.



sobota, 7 marca 2015

Pieguski domowej roboty

Ostatnio mój synek zajada się ciasteczkami domowej roboty. Na pewno zdrowsze to niż "kupne słodycze", a przy tym wykonanie bardzo proste. Poza tym świetnie się nadają na kinderbale. Właśnie przyszło mi na myśl jeszcze jedno. Na pewno będą super na biegowe starty, a niedługo będzie okazja, żeby pomysł wypróbować.



sobota, 21 lutego 2015

Julka i kocyk

No i stało się, pod koniec zimy dopadło i mnie. Tak długo czaiły się na mnie te podstępne wirusy, aż w końcu przegrałam walkę. Choróbsko dopadło mnie nie na żarty, na trzy dni zaległam w łóżku, wyłączona całkowicie z obiegu. Dopiero dzisiaj zaczęłam po woli dochodzić do siebie. 
Regał pomalowany tylko w połowie, czeka na ukończenie. W pracy - praca czeka na mój powrót, samo się nie zrobi. W domu coraz więcej kurzu zalega po kątach. A ja przenoszę się tylko z łóżka w sypialni na kanapę w salonie, a jedyne co byłam w stanie zrobić w ciągu ostatnich dni, to obiad,  i skłamałabym gdybym powiedziała, że nie kosztowało mnie to sporo wysiłku.
Jednak co tam choroba, nie ważne, zaraz minie i odejdzie w niepamięć. Są przyjemniejsze tematy. Chciałabym się pochwalić. W zeszłym tygodniu mogliśmy w końcu zobaczyć  Julkę.
Kto to jest Julka?
Julka przyszła na na świat 1 lutego i jest Córcią mojego jedynego Brata. Tak więc 1 lutego po raz pierwszy zostałam ciocią :). Już nie jestem tylko żoną wujka.
To dla niej dziergałam kocyk, o którym wspominałam tutaj.


niedziela, 15 lutego 2015

Tortologia

Ostatnio zrobiłam urodzinowy tort dla syna koleżanki. Już zapomniałam, że tak lubię piec torty.  Jeśli tort się uda to jest to uczta dla oczu i dla podniebienia. Ten chyba się udał, ponieważ się podobał i smakował.



poniedziałek, 2 lutego 2015

Komplet dla Mamusi


W końcu udało mi się zrobić zdjęcia Mamusi w jej nowym komplecie. Zażyczyła sobie brązowy do nowej kurtki. Włóczkę zamawiałam przez internet, więc do końca nie byłam pewna czy kolor będzie odpowiedni. Okazał się śliczny, aż mam ochotę coś dla siebie popełnić w tym kolorze.
W weekend pojechaliśmy po Młodego do moich Rodziców, który był tam na feriach. Przy tej okazji cyknęłam klika fotek, aby móc się wreszcie pochwalić. Moim skromnym zdaniem komplet wyszedł świetnie. 
Zużyłam na niego niecałe 4 motki brązowej wełny Alaska i pół motka włóczki  Nako (Sport Wool).
Bardzo chciałam, aby czapka miała krój podobny do tej, ze zdjęcia poniżej.





poniedziałek, 26 stycznia 2015

Się dzieje...

Młody wyjechał, a ja zamiast mieć więcej czasu, to mam go zdecydowanie mniej. Od Mamusi w "spadku" dostałam regał sosnowy. Regał lekko zrudział, bo był pomalowany lakierem bezbarwnym, a ja sobie wymyśliłam, że pomaluję go białą bejcą, żeby było widać słoje. No i zaczęło się. W domu awantura, że sobie wymyśliłam, że szlifuję do gołej deski, że lakier zdzieram, że to nie stolarnia. Ja jednak uparta jestem i postawiłam na swoim. Nawet Szanowny Mąż mimo, że początkowo się opierał, dał się wciągnąć w akcję szlifowania. Praca wre, choć nieco opornie, w końcu całkiem sporo trzeba tej powierzchni z lakieru "obedrzeć"
Oto elementy regału przed szlifowaniem.

 
Natomiast poniżej deski po oszlifowaniu.